Wąwóz Homole, wyrzeźbiony w wapiennych skałach Małych Pienin, to jedna z największych atrakcji przyrodniczych i geologicznych Pienińskiego Pasa Skałkowego. Wcina się on w północne stoki Wysokiej długim na 800 m kanionem skalnym o ścianach sięgających do 120 m wysokości, zbudowanych z białego i czerwonego wapienia krynoidowego; twarde wapienie bulaste tworzą zębatą grań wąwozu. Jest to jedyny obszar w Pienińskim Pasie Skalicowym, gdzie zachowały się nienaruszone struktury tektoniczne z okresu fałdowań górnokredowych, widoczne znakomicie zwłaszcza w licznych odsłoniętych profilach geologicznych.

„Homole to miniatura Pienin z ich dzikością, romantyzmem i malowniczością, to zakątek stworzony z kamiennego uroku, z wody i zieleni” – napisał niegdyś Jan Wiktor. Ten najpiękniejszy wąwóz Małych Pienin przyciąga turystów swoim urokiem od ponad stu lat. Na niespełna kilometrowym odcinku nagromadziło się tak wiele osobliwości przyrody, że w 1967 roku objęto wąwóz granicami rezerwatu (58,64 ha) i nadano mu imię zacytowanego na wstępie Jana Wiktora, rodowitego szczawniczanina, który swoimi utworami literackimi rozsławiał piękno ziemi sądeckiej i Pienin.

Skalne ściany ograniczające wąwóz w dolnej części są zbudowane z różnorodnych warstw wapieni. Najniższa, osiągająca grubość 100 metrów, to głównie wapień biały, a wyższa – czerwony wapień krynoidowy. Zabarwienie to jest wynikiem występowania związków żelaza i manganu. Ulegając erozji, czerwone wapienie osuwały się i tworzyły na ścianach wąwozu widoczne do dziś płaty piargów. Głównym budulcem wapienia krynoidowego są szczątki liliowców, zwanych po łacinie Crinoideo, od których wzięła się nazwa skał.  Liliowce – pospolici mieszkańcy dna morskiego sprzed około 200 milionów lat – były zwierzętami o szkielecie z węglanu wapnia. Ich ciało przypominało roślinę złożoną z łodygi, kielicha i ramion. Najwyżej położona warstwa, widoczna w postaci efektownej zębatej grani, zbudowana jest z wapieni bulastych oraz jasnoróżowych i jasnożółtych wapieni kalpionellowych. Nazwa ta pochodzi od tworzących je wymoczków Calpionello, żyjących w płytkim morzu jurajskim około 195 milionów lat temu.

Ciekawa jest żywa przyroda wąwozu. Duża część powierzchni zajmują murawy naskalne, miejscami kserotermiczne, zaś w miejscach chłodniejszych rośnie, podobnie jak w Pieninach właściwych, naskalna murawa górska, jednak w znacznie uboższym składzie. Bardziej rozpowszechniony jest zespół kostrzewy bladej, rosnący w cieplejszych miejscach, a w nim z ciekawszych gatunków: ożanka górska,rojnik pospolity, czosnek skalny i jastrzębiec siny. Na piargach, w załomach i szczelinach skalnych rozwijają się mchy, porosty i paprocie.

Dzisiejsza szata leśna wąwozu to przede wszystkim silnie przekształcony las świerkowy; w stanie naturalnym występowały tu zapewne niegdyś bory jodłowo –  świerkowe i buczyna karpacka, której fragmenty zachowały się jeszcze w pd.-zach części wąwozu Homole zwanej Kaniowiec. W runie świerczyny, w dolnej części wąwozu Homole, występuje urdzik karpacki, który ma tu jedyne znane stanowisko w Pienińskim Pasie Skałkowym. Osobliwością są dwa stanowiska cisa, rosnącego w niezwykle trudnych warunkach, niemal na nagiej skale. Na stokach o wystawie południowej rozwija się ciepłolubny zespół kostrzewy bladej, zaś na skałach zwróconych ku północy – zespół seslerii skalnej, przez górali zwanej jorcokiem. Znamienny jednak jest brak w Wąwozie Homole chryzantemy Zawadzkiego.

W trudno dostępnych miejscach gniazdują ptaki. Należy do nich puchacz, przyczyna sądowego sporu między burmistrzem Szczawnicy a Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Chodzi o wyznaczona przez RDOŚ strefę ochronną miejsc lęgowych puchacza, która koliduje z planami budowy kolejki krzesełkowej na Durbaszkę i 3 kilometrowej nartostrady.

„Przez prześliczny wąwóz płynie strumyk przedziwnie kapryśny, żwawy, skoczny. Przezroczysta struga przelewa się po dnie wysypanym okruchami kamieni, tworząc cudne jeziorka, wodospady miniaturowe, kaskady głośno szumiące pomiędzy drzewkami wyrastającymi jakby z toni niespokojnej. Strome ściany strzelają turniczkami przeróżnych kształtów, jakby wykute z czerwonego i białego marmuru. Dzikie urwisko urozmaica zieleń rzucona przez wiatr, czasem z rumowiska wydziera się skarłowaciały smreczek, czasem na upłazku rośnie krzew cudem tam przesadzony. Homole to miniatura Pienin z ich dzikością, malowniczością i romantyzmem, to zakątek stworzony z kamiennego uroku, zwody i zieleni”.

Homole w Pieninach wymieniane są za jednym razem z Trzema Koronami, Sokolicą czy Przełomem Dunajca, jest to jeden z najpiękniejszych wąwozów, można go śmiało zestawić z wąwozami w Tatrach.

Homoły, gomoły – to słowo według języka dawnych Rusnaków – ludzi mieszkających w tych okolicach znaczyło „obły”, co odnosiło się do gładkich ścian, i do potoku, który był gładki przez wodę, w potoku były także gładkie kamienie.

W tej okolicy już przed wiekami poszukiwano złota. Tzw. spisek Wydżgi, włączony w w. XVII do dzieła Jana Długosza, głosił: „Znowu idąc przez Szczawnicę w górę kierunku Gomoli, w górze koło Gomoli znajdziesz, gdzie się dwie wody łączą. Tam znajdziesz dwie szachty odkryte, w których nic się nie szuka. Lecz w pobliżu tych dwóch wód znajdziesz drzewo czyli jodłę. Na tym drzewie znacznie wyżej niż dwu ludzi wyryty jest znak krzyża. Naprzeciwko tego drzewa czyli jodły rosną dwa drzewa – buk i lipa. Korony tych drzew są razem złączone i zrosłe. Przy tych dwóch drzewach chwyciwszy kij bij i uderzaj, a gdzie ziemia zadudni lub głos odda znajdziesz szachtę (…) a za przewodem Chrystusa w czterech stąpieniach znajdziesz, czego szukasz.” Podczas poszukiwań górniczych w latach 1736 i 1739 odkrytu tu stare szyby, m.in. „szachte głęboką, drzewem od starych ludzi wycembrowaną, i w tej żelazną kijan i insze drewniane requista górnicze”.

Około 1840 r. miano tu dokonać odkryć archeologicznych (popielnice, toporki, brązowe ozdoby), świadczące o zaludnieniu tych okolic już w czasach przedhistorycznych. Brak jakichkolwiek śladów tych wykopalisk, dokonanych rzekomo z inicjatywy Jana Gwalberta Pawlikowskiego z Medyki, nie pozwala na traktowanie tych informacji jako wiarygodne. Wiadomo natomiast, że już w poł. XIX wąwóz należał do obowiązkowych punktów programu krajoznawczego szczawnickich kuracjuszy.

Kiedy Bolesław Chrobry rąbnął siekierą w Pieniny i uczynił Przełom Dunajca (przez który spłynęło całe jezioro znajdujące się gdzieś między Pieninami i Tatrami), rąbnął jeszcze raz o Małe Pieniny, ale że już nie miał tyle siły – tylko lekko zaciął zbocze nad Wysoką, w rezultacie czego powstał wąwóz Homole, zaledwie 900m długości, ale nie głupszy niż Przełom Pieniny. Tyle mówi jedna z licznych legend o Pieninach.