Pasterstwo to obok rolnictwa główna forma tradycyjnej gospodarki prowadzonej na terenie Pienin i Jaworek. Dostarczało ono góralom żywność i ubiór, lecz także, co równie ważne wywarło bardzo duży wpływ na tradycyjną kulturę ziem górskich.

Organizacją pasterstwa i przetwórstwa mleka owczego, wełny, skóry w okolicach Pienin, Szczawnicy i dawnej Rusi Szlachtowskiej, podobnie jak i na terenie całego Podhala zajęła się ludność wołoska, przybyła w te okolice ok. XV w. Pasterze wołoscy wprowadzili swoje nazewnictwo: redyk, koliba, baca, juhas, gazda, bryndza i inne. Wołoskiego pochodzenia jest pas bacowski i ciupaga, a także wierzenia i magiczne obrzędy związane z wypasem i życiem na górskim pastwisku.

Początkowo pasterstwo w Jaworkach i owiec w regionie pienińskim miało taki sam charakter jak na Podhalu i prowadzone było wspólnie, sezonowo, w okresie letnim na górskich pastwiskach pod nadzorem jednego bacy. Dopiero w drugiej połowie XIX w., gdy do hodowli owiec doszła hodowla wołów i kóz, wypas zaczęto prowadzić na gminnych ugorach, a w późniejszym okresie na polanach leśnych. Grunty gminne podlegające ugorowaniu – tzw. tłoki, przeznaczano na prowadzenie gromadzkiego wypasu. Rokrocznie na ogólnym zebraniu odbywającym się na koniec karnawału gromada wybierała wspólnego bacę, który prócz pastwiska otrzymywał kolibę i koszar. Dopiero po likwidacji ugorów powrócono do wypasu na górskich pastwiskach i do wynajmowania bacy.
Na Rusi Szlachtowskiej owce każdego gazdy pasły się osobno, na prywatnych polanach i gorszych gruntach, i zaganiane były do własnej szopy. Hodowlę prowadzono także przy tzw. gospodarstwach filialnych położonych na polanach leśnych w wyższych partiach gór. W okresie międzywojennym wprowadzono przemienne ugorowanie z przeznaczeniem ugoru pod zespołowy wypas owiec. Gromada wybierała wspólnego bacę, jak to miało miejsce wcześniej w Szczawnicy. Z gospodarstwa oddawano 5-20 owiec, z których w zamian otrzymywano 4-5 kg sera od owcy za sezon.

Po II wojnie światowej postanowiono ograniczyć liczbę wypasanych na Podhalu owiec, która w tym okresie wzrosła do ok. 30 tysięcy sztuk (podczas gdy hale tatrzańskie mogły wyżywić najwyżej 6-8 tysięcy). W tym celu inż. Józef Kolowca opracował projekt przerzucenia części owiec z Tatr na letni wypas na tereny połemkowskie, koło Szczawnicy. Latem 1947 r. odbył się pierwszy próbny wypas poprowadzony przez baców Hodorowicza i Rzadkosia. 8 maja 1948 r. miał miejsce Wielki Redyk z ośmioma tysiącami owiec, które przybyły w okolice Jaworek. Obszar przeznaczony na wypas podzielono na cztery tzw. cerkle o powierzchni 100-200 ha, które wyposażono w urządzenia wodno-melioracyjne. Do 1951 r. wybudowano cztery wzorcowe bacówki mające służyć kolektywnemu wypasowi. Składały się z pomieszczeń mieszkalnych, serowni, wędzarni, obórki dla bydła oraz szopy dla owiec. Na strychu miano gromadzić zapasy siana. W tym samym czasie w Jaworkach wybudowano wzorcową mleczarnio-serownię.

Modelowe bacówki nie zdały egzaminu. Bacowie, przyzwyczajeni do innych warunków pracy i bytowania w szałasie w górach, niechętnie z nich korzystali. Opuszczone, niewykorzystane przez pasterzy, niszczały; dwie adaptowano na schroniska: na polanie pod Wysoką (spłonęła w 1980 r.) i pod Durbaszką, która funkcjonuje do dziś jako schronisko harcerskie; po dwóch innych pozostały tylko podmurówki.

Bacowie podhalańscy wypasający w Małych Pieninach wprowadzili swój typ bacówek i koszarów. Obecnie na terenach dawnej Rusi Szlachtowskiej wypasa owce około dziewięciu baców. Z kolei w Pieninach Właściwych na Hali Majerz leżącej w obrębie Pienińskiego Parku Narodowego prowadzona jest gospodarka pasterska o charakterze kulturowym.

Do wypasu dopuszczona jest określona liczba owiec, a z terenu pastwiska usuwa się te gatunki roślin, które nie są przez nie zjadane, ale ze względu na swój ekspansywny charakter zagrażają innym gatunkom. Dzięki wypasowi hala nie zarasta lasem i zachowana zostaje różnorodność gatunkową. Postawiono szałas bacowski w typie budownictwa regionalnego właściwego dla Pienin. Organizację wypasu powierzono bacy wydzierżawiającemu halę.
Bacówka znajduje się także z południowej strony Pienin, w Sromowcach Niżnych, tuż przy wejściu do Wąwozu Sobczańskiego.Można w niej kupić oscypka, bundzu, napić się żentycy.

W okolicach Pienin prowadzony jest też wypas na przełęczy Snozka oddzielającej Pieniny od pasma Gorców, skąd rozciąga się malowniczy widok na Pieniny, Tatry, Gorce i Kotlinę Nowotarską, oraz na Polanie Sosny w Niedzicy.

Corocznie wypas rozpoczynano zwyczajowo redykiem wiosennym w dzień św. Wojciecha (23 kwietnia) – patrona baców, a kończono go w dzień św. Michała (29 września) redykiem jesiennym – powrotem owiec z pastwisk do wsi.

Po wiosennym redyku – przyjściu na pastwisko, wbijano w ziemię jodłową gałąź, a tuż obok niej żelazny kołek mający symbolizować siłę i zdrowie obecnych na hali, wokoło nich zaganiano trzykrotnie kierdel owiec. Miało to zespolić owce – pochodzące od różnych gospodarzy w jedną gromadę, aby nie oddalały się „od stada. Następnie baca posypywał zwierzęta solą po to, aby pociągnąć je za sobą. W tym czasie juhasi z pomocą psów, gwiżdżąc i pokrzykując, popędzali owce, które w ślad za bacą zaczynały krążyć wokół wbitej gałęzi. Juhasi czuwali, żeby żadne ze zwierząt nie wypadło poza zatoczony krąg. Wierzono bowiem, iż ile owiec wyjdzie poza krąg, tyle zginie w nadchodzącym sezonie (zostaną zagryzione przez dzikie zwierzęta, odłączą się od stada). Następnie baca razem z juhasami wchodzili w środek stada, klękali i odmawiali modlitwę „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” za szczęście i pomyślność pięciomiesięcznej gospodarki szałaśniczej.

Szałas bacowski i koszar są tymi miejscami, które poddawane są szeregowi magicznych zabiegów mających na celu zapewnienie ochrony owiec przed „złym”. „Zło” czynili porabiacze – czarownicy, zajmujący się czarną magią.

Baca musiał wykonać wiele czynności, aby zabezpieczyć owce przed złymi czarami, przed rozbieganiem się stada czy chorobami. Niektóre rytuały miały na celu przysporzenie mleka owcom.

Stuła, łańcuch, siekiery – ciupagi ułożone na krzyż, zakopywane były pod wejściem do koszaru przed pierwszym wpędzeniem owiec. W koszarze kropiono owce wodą święconą przyniesioną z chrzcielnicy i dziewięciu źródeł. Okadzano je ziołami święconymi w święto Matki Boskiej Zielnej, wśród których musiał być dziewięćsiornik – oset dziewięćsił, i okapki ze świec kościelnych. Dodawano do pokarmu owiec czosnek wyrośnięty w paszczy węża, a także sól poświęconą w dniu św. Agaty.