Jednym z piękniejszych obiektów, położonym na terenie parku narodowego w Pieninach jest Czerwony Klasztor. W odległości kilkuset metrów od Dunajca, przy drodze na Starą Lubowlę, nad Potokiem Lipnik, usytuowano kompleks klasztorny Kartuzów, zwany potocznie Czerwonym Klasztorem. Początki lechnickiej Kartuzji w Dolinie św. Antoniego sięgają pierwszych dekad wieku XIV, kiedy to terenami dzisiejszej północnej Słowacji niepodzielnie rządzili węgierscy magnaci. Na skutek morderstwa jakiego dopuścił się Mistrz Kokosz de Berzeviczy, został zobowiązany – w ramach ekspiacji do ufundowania zakonowi Kartuzów klasztoru. I tak już od 1319r. zaczął on powstawać. Jednak to, co możemy podziwiać dzisiaj zostało wybudowane nieco później. Z pierwotnego kształtu klasztoru nie zachowało się niemal nic. Gotycki kościół klasztorny, dziś niestety nieczynny z powodu remontu, jest najstarszym zabytkiem na terenie klasztoru. Bryla główna powstawała od wieku XV do XVIII. Znajdował się tam m. in. refektarz, w którym zakonnicy wspólnie jadali niezwykle rzadko, tylko w przypadku wielkich świąt kościelnych lub klasztornych. Do dnia dzisiejszego można podziwiać tam fragmenty starych fresków. W tymże samym budynku głównym, w kilku salach utworzono muzeum, w którym zebrano eksponaty dotyczące historii samego klasztoru, jak i w niewielkim stopniu – pamiątki z historii Pienin.

Na przestrzeni dziejów kompleks klasztorny był siedzibą zakonów Kartuzów (1319-1563), a potem Kamedułów (1710-1782). Ich specyficzna reguła wymagająca odosobnienia miała bezpośredni wpływ na kształt architektoniczny klasztoru. Objawiło się to przede wszystkim powstawaniem domków eremickich, w których zakonnicy oddawali się swym codziennym zajęciom. Po większości z nich pozostały jedynie fragmenty murów, niemniej dwa zostały gruntownie odrestaurowane i mieszczą się w nich ekspozycje: archeologiczna oraz poświęcona działalności słynnego brata Cypriana, aptekarza z Czerwonego Klasztoru, ekscentrycznego osiemnastowiecznego lotniarza.

Obecnie Czerwony Klasztor to przede wszystkim muzeum i punkt początkowy spływu po stronie słowackiej. Zwiedzanie samego obiektu trwa maksymalnie godzinę, a zatem pozostały czas można z powodzeniem poświęcić na spacer drogą pienińską, wzdłuż całego przełomu Dunajca, aż do Szczawnicy przez przejście graniczne.